18 listopada 2014

(10) Mój sposób na radosny weekend, czyli Maraton Zumby


Źródło: klik
W zeszłą sobotę w Krakowie odbył się Maraton Zumby organizowany przez karmimypsiaki.pl Miał on miejsce w Pawilonie Sportowo-Dydaktycznym na terenie Uniwersytetu Ekonomicznego. Event rozpoczął się o godzinie 17 i zakończył o godzinie 20. Tak, trzy godziny wysiłku, których nie mogłam przegapić!

Moja przygoda z Zumbą, jak i fitnessem rozpoczęła się w drugim tygodniu lipca. Już wcześniej z koleżanką z klasy myślałyśmy nad wykupieniem karnetu na siłowni, z której regularnie korzysta jej siostra. W końcu się zdecydowałyśmy, czego absolutnie nie żałuję. Śmiało mogę stwierdzić, że wykupienie tego karnetu zmieniło moje życie (a przynajmniej częściowo).

Pamiętam, że moimi pierwszymi zajęciami była Brzuchomania. Zapisałam się z lekkim niepokojem, bo moim jedynym ruchem w tamtym czasie było chodzenie na spacery. Ale raz kozie śmierć, czyż nie? Moje obawy a propos mojego stanu po ćwiczeniach spełniły się całkowicie, niestety. Zaraz po wyjściu byłam zmęczona, ale zadowolona. Gorzej było już wieczorem. Podczas nocowania u koleżanki nie mogłam się ruszyć. Bolało mnie dosłownie WSZYSTKO, czego spodziewałam się po nadzwyczajnym dla mojego organizmu wysiłku.

Kolejnymi zajęciami, na które poszłam, była Zumba. Wiedziałam, o co mniej więcej chodzi, więc byłam do tego nastawiona optymistycznie, a prowadząca wywarła na mnie dobre wrażenie. Mimo tego, że nie potrafiłam wykonać większości ruchów potrzebnych do układu, nie mogłam potem złapać tchu, a pot lał się ze mnie strumieniami, zapisałam się również na kolejny tydzień. Od tamtej pory Zumba jest stałym elementem mojego tygodnia i opuszczam ją tylko w wyjątkowych okolicznościach.

O sile mojej 'miłości' do Zumby przekonałam się jednak dopiero w zeszłą sobotę. Wychodząc z domu mówiłam mamie, że jakbym miała dość przed upływem wyznaczonego czasu, po prostu wyjdę i wrócę wcześniej. Jak bardzo się myliłam! Przetańczyłam PRAWIE CAŁE TRZY GODZINY, opuściłam tylko jedną piosenkę! Czułam się wspaniale, już dawno nie byłam tak zadowolona i radosna. Będąc tam pośród naprawdę wielu wielu innych ludzi nie przejmowałam się tym, jak wyglądam, co oni pomyślą. Czułam się tam, jak u siebie, a to odczucie pogłębiały koszulki, które zamówiłyśmy grupą z naszą ulubioną prowadzącą. Wtedy dopiero uświadomiłam sobie, że Zumba jest tym, co uwielbiam i będę robić przy każdej możliwej okazji! (Dlatego niezmiernie ubolewam nad faktem, że w tym tygoniu ominie mnie z powodu maratonu 'Igrzysk Śmierci', ale cóż, jedno woleć.)

Więcej o ubiegłym maratonie możecie przeczytać tutaj Jednocześnie zachęcam gorąco do wypróbowania tej zabawy na własnej skórze. Serdecznie polecam Zumbę w jakimkolwiek krakowskim klubie Platinium, koniecznie z Gosią Śliwińską! Chętnie Was tam zobaczę! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz