Kilka ostatnich dni wakacji zleciało mi szybko, jak zresztą całe te dwa miesiącę. Nie czuję jednak smutku z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. Przerwa od nauki zaczynała mnie już trochę nudzić.
W czwartek zaraz po Zumbie pojechałam do centrum, aby spotkać się z przyjaciółką i odebrać od niej kurtkę mojej siostry pożyczoną dwa dni wcześniej. Był to ostatni dzwonek, bo tego dnia wracała do domu i nie wiadomo, kiedy następnym razem się zobaczymy. A kurtka się przydaje, szczególnie jesienią. Nie pogadałyśmy zbyt długo, bo był tam jej przyjaciel, z którym moje relacje są obecnie dosyć napięte i bała się, żeby nie wynikła żadna awwanturę, więc tylko przekazała mi ubranie, pożegnała się i poszła. Nie przeszkadzało mi to zbytnio, bo i tak musiałam wracać na autobus, choć sytuacja wydała mi się lekko śmieszna. Do domu wróciłam ponad godzinę później, wymęczona po sporym wysiłku, bez spożycia porządnego wysiłku. Doszłam do siebie dopiero po zjedzeniu obiadu.
Kolejny dzień spędziłam w domu, oglądając anime. Dokończyłam remake Rozen Maiden i obejrzałam całą drugą serię Chuunibyou Demo Koi ga Shitai. Bardzo mi się podobała pierwsza, kolejna też mnie nie zawiodła. Cała seria opowiada o chłopaku z liceum, który w swojej klasie ma dziewczynę dotkniętą syndromem gimbusa. Wyciąga jego mroczną przeszłość, co nie za bardzo mu się podoba. Po jakimś czasie ta dwójka wplątuje w swoje przyggody kolejne osoby. Anime przyjemne, zabawne, z lekkim wątkiem miłosnym. Idealne na dni no-life'a.
W sobotę miałam odebrać przyjaciółkę z dworca. Wracała po tygodniu z Warszawy, więc stwierdziłam, że fajnie będzie ją zobaczyć. Na peron dotarłam zbyt szybko i czekałam pół godziny. Chwilę przed planowanym przyjazdem zadzwoniłam do niej, wesoła, że już nie będę długo czekać... Okazało się, że pociąg jest opóźniony o godzinę. Chcąc nie chcąć czekałam, bo tak czy siak nie miałąm nic innego do roboty, a kolejny autobus miałamz a półtorej godziny. Na samym końcu okazało się, że pociąg zmienił peron. Jednak po tych małych przygodach w końcu udało mi się ją znaleźć. Całą drogę powrotną przegadałyśmy o sprawach ważnych, ważniejszych i całkowitych głupotach.
W niedzielę przyjechała ciocia z babcią. Zjedliśmy obiad, wypiliśmy kawę, po czym ciocia pojechała, a ja z mamą i siostrą wybrałyśmy się na zakupy. Udało mi się kupić ogrodniczki, o których zawsze marzyłam, więc byłam naprawdę szczęśliwa. Znalazłam też jedną parę spodni, więc mam w czym chodzić. Powzięłam również decyzję o zakupie glanów, zobaczę jeszcze, jaki będzie wybór. Najchętniej kupię czerwone lub zwykłe czarne, zastanawiam się nad 10 i 15 dziurkowymi. Jeszcze się zobaczy.
Dzisiaj rozpoczęłam rok szkolny. Jestem dobrze nastawiona do nauki, nie należę do tych, co narzekają na koniec wakacji, ale gdy zobaczyłam mój plan, lekko się załamałam. Zazwyczaj trzecie klasy licealne kończą dosyć wcześnie, czego nie można powiedzieć w moim przypadku. Nie jest jakoś super, ale tragedii nie ma, ten sam podział godzin miałam rok temu. Przeżyję. Gorsze jest to, że zabrali nam najlepszych nauczycieli i zmienili podział na grupy. Znowu będzie się trzeba przyzwyczajać do nowości, szczególnie do lektora z Belgii. To będzie wyzwanie dla naszej klasy, bo pani Francoise mówi tylko po francusku. Na początku będzie ciężko, ale damy radę. Jak na razie jestem optymistycznie nastawiona. Zobaczymy, co będzie za osiem miesięcy, podczas matur.
Wszystkim uczniom życzę powodzenia w roku szkolnym, studenci niech cieszą się wakacjami. Miłej nocy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz