12 września 2014

(05) Czasu tak mało, czyli rok szkolny pełną parą.

Ostatnią notkę wstawiłam 11 dni temu, więc stwierdziłam, że wypadałoby coś napisać. Pustka tutaj wynikła z braku ciekawych tematów, a także małej ilości czasu. Jak już pisałam wcześniej, plan lekcji mojej klasy nie wygląda jak podział godzin przeciętnego maturzysty. Tragicznie nie jest, ale mogłoby być lepiej. No cóż. W każdym razie do domu wracam zazwyczaj 16-17, po czym zjadam obiad i siadam do lekcji. Co prawda jak na razie zajęć nie mam aż tak dużo, niemniej jednak w ciągu tego miesiąca już mam cztery terminy, w których mam a to kartkówkę, a to sprawdzian, a to jakąś pracę i to tylko z historii. Boję się, co będzie, gdy moja polonistka wróci z urlopu. Ta na zastępstwie daje nam dość spory luz, nie pilnuje zadań, ani tego, czy na lekcji uważamy. Z jednej strony dobrze, bo mamy spokój, ale z drugiej to maturalna, wypadałoby się do podstawowych przedmiotów przyłożyć. Nie mówię już o osobach z rozszerzenia.

Ale koniec narzekania. Zaczyna się weekend, całe dwa dni wolnego do zagospodarowania czasu. Są to jedyne dwa luźne dni w tygodniu, więc staram się je wykorzystać jak najmocniej. Mimo tego zostawiam sobie trochę czasu na naukę i czytanie lektur. Staram się również stosować do planu, który ustaliłam sobie na dni powszednie, choć nie zawsze mi to wychodzi. Plan ten wygląda następująco:
  • 17.00 - Nauka. Bieżący materiał, powtarzanie. Niedługo wyznaczę tu szczegółowo też powtórki z epok z polskiego i być może materiał z biologii, nad zdawaniem której się zastanawiam. Będzie z tym ciężko, bo moje rozszerzenie to historia, a przygodę z biologią zakończyłam w trzeciej klasie gimnazjum, ale chcę spróbować. Zobaczę, jak mi to wyjdzie.
  • 20.00 - O tej porze zazwyczaj ćwiczę. Raz jest to wyjście i bieganie z dziewczynami z okolicy, innym razem ćwiczenia w domu. Staram się codziennie zostawić sobie tą godzinę na udoskonalanie siebie pod względem fizycznym.
  • 21.30 - Teoretycznie przeznaczyłam sobie ostatnie półtorej godziny na czytanie lektur, ale ten punkt akurat średnio mi wychodzi i najczęściej zamienia się czasem na internet. Mimo tego od poniedziałku zacznę znów się go trzymać.
Spać chodzę zazwyczaj o 23, to pozwala mi być w szkole w miarę żywą i aktywną. Staram się brać czynny udział w lekcjach, bo wiem, że muszę korzystać. W tym roku nie mogę sobie odpuścić, zresztą nie chcę. To niecałe osiem miesięcy, a potem będę mieć wolne (przynajmniej w teorii). Jednocześnie ten czas jest najważniejszym czasem w dotychczasowym życiu, od którego zależy moja przyszłość. A chcę, żeby malowała się w ciepłych kolorach.

Ze spraw bardziej konkretnych (bo może to kogoś interesuje), jutro planujemy z siostrą i znajomą zrobić sobie małą sesję zdjęciową. Jak to wyjdzie i czy wyjdzie - nie wiem, przekonamy się jutro. Być może wybiorę się do Galerii Bronowickiej z dziewczynami z klasami, bo dowiedziały się, że będzie tam Maciej Musiał. Poza tym głównym planem na jutro jest odespanie całego tygodnia, o reszcie będę myśleć później.

Mam nadzieję, że nie zanudziłam. Postaram się pisać częściej i ciekawiej. A teraz - miłego wieczoru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz