Ale koniec narzekania. Zaczyna się weekend, całe dwa dni wolnego do zagospodarowania czasu. Są to jedyne dwa luźne dni w tygodniu, więc staram się je wykorzystać jak najmocniej. Mimo tego zostawiam sobie trochę czasu na naukę i czytanie lektur. Staram się również stosować do planu, który ustaliłam sobie na dni powszednie, choć nie zawsze mi to wychodzi. Plan ten wygląda następująco:
- 17.00 - Nauka. Bieżący materiał, powtarzanie. Niedługo wyznaczę tu szczegółowo też powtórki z epok z polskiego i być może materiał z biologii, nad zdawaniem której się zastanawiam. Będzie z tym ciężko, bo moje rozszerzenie to historia, a przygodę z biologią zakończyłam w trzeciej klasie gimnazjum, ale chcę spróbować. Zobaczę, jak mi to wyjdzie.
- 20.00 - O tej porze zazwyczaj ćwiczę. Raz jest to wyjście i bieganie z dziewczynami z okolicy, innym razem ćwiczenia w domu. Staram się codziennie zostawić sobie tą godzinę na udoskonalanie siebie pod względem fizycznym.
- 21.30 - Teoretycznie przeznaczyłam sobie ostatnie półtorej godziny na czytanie lektur, ale ten punkt akurat średnio mi wychodzi i najczęściej zamienia się czasem na internet. Mimo tego od poniedziałku zacznę znów się go trzymać.
Ze spraw bardziej konkretnych (bo może to kogoś interesuje), jutro planujemy z siostrą i znajomą zrobić sobie małą sesję zdjęciową. Jak to wyjdzie i czy wyjdzie - nie wiem, przekonamy się jutro. Być może wybiorę się do Galerii Bronowickiej z dziewczynami z klasami, bo dowiedziały się, że będzie tam Maciej Musiał. Poza tym głównym planem na jutro jest odespanie całego tygodnia, o reszcie będę myśleć później.
Mam nadzieję, że nie zanudziłam. Postaram się pisać częściej i ciekawiej. A teraz - miłego wieczoru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz