Weekend spędziłam na konwencie B6. Zastanawiałam się, czy nie napisać osobnej notki o nim, ale nie był aż tak wyjątkowy, dlatego wspomnę o nim tutaj. Jak każdy konwent B-Teamu, był znakomicie zorganizowany. Akredytacja rozpoczęła się o godzinie 14, a będąc mniej więcej w połowie kolejki, o 14.38 byłam już rozłożona na korytarzu. Wszystko poszło sprawnie, jak zwykle, co jest naprawdę dużym plusem, bo dużo słyszy się o Kolejconach na innych konwentach oraz o ich słabej organizacji. Jeszcze nie spotkałam się z negatywną opinią na temat b-konwentów, co mnie bardzo cieszy.
![]() |
| Dream Team. |
Z socialem było tym razem trochę gorzej, ale na to miały wpływ rożne czynniki, słabe humory moich znajomych i fakt odwołania scenki dwie godziny przed wyruszeniem na konwent. Mimo tego nie mogę powiedzieć, żebym się nudziła, oczywiście pod względem towarzystwa, bo jak zwykle nie znalazłam w planie żadnej atrakcji, która by mnie zainteresowała (oprócz wiedzówki z Vocaloidów, na którą nie poszłam, bo zwyczajnie zaspałam). Nie ucierpiałam jednak, bo doskonale bawiłam się ze znajomymi. Większość czasu spędziłam na Ulstrastarze i w naszym korytarzowym sleepie lub na łażeniu po conplace.
![]() | |
| Po lewej - dzień pierwszy, po prawej - drugi. |
Jeśli chodzi o przebrania, o co zostałam już zapytana na asku, doskonale bawiłam się jako TiulWomen pierwszego dnia i 'true dzieciokotek' drugiego. Nie miałam żadnego cosplayu, czy stroju w stylu azjatyckim, bo najzwyczajniej w świecie nie posiadam takich rzeczy. Mam jedną lolitkę, ale nie miałam ochoty jej brać. Mimo tego starałam wpasować się w tłum, choć nie wiem, jak mi to ostatecznie wyszło.
Dzisiejszy dzień rozpoczęłam ćwiczeniami na brzuch. Jakiś czas temu wzięłam się za siebie i postanowiłam, że będę ćwiczyć. Jest to dla mnie osiągnięcie, ponieważ jestem okropnym leniem i do wakacji każde popołudnie spędzałam przy laptopie lub na kanapie z telefonem w ręku. Na szczęście, to się zmieniło. Popołudnie spędziłam ze znajomym na szukaniu tiulu, którego chcę użyć na udoskonalenie mojego stroju TiulWomen w celu założenia go na sobotni Cosplay Walk. Szukałam tkaniny dwie godziny, co zaowocowało bardzo przyjemnym prawie siedmiokilometrowym spacerem. Nie było to dla mnie straszne, gdyż w dobrym towarzystwie wszystko przychodzi milej. Po powrocie do domu spotkało mnie jednak niemiłe rozczarowanie, gdyż okazało się, że w weekend wyjeżdżamy do babci, skutkiem czego bezsensownie kupiłam te sześć metrów kwadratowych tiulu. Ponieważ rodzice się zastanawiają nad przełożeniem wyjazdu, mam nadzieję, że uda mi się jednak pójść na walk, choć liczę się z tym, że może to nie dojść do skutku.
Jutro pojadę z koleżanką na siłownię, będziemy ćwiczyć brzuch. Chętnie spróbowałabym sobie interwałów, ale nie wiem, jak to wyjdzie, ponieważ mamy autobus pół godziny po zajęciach. Mam jednak nadzieję, że mi się uda, a jeśli nie - zrobię to w domu. Popołudniu jadę spotkać się z inną znajomą, a wieczorem być może pójdę biegać z tatą, o ile będzie miał na to ochotę. To są oczywiście tylko plany, ale mam nadzieję, że się powiodą.
Cieszyłabym się, gdybyście wyrazili swoją opinię na temat tego, co piszę (jeśli oczywiście ktokolwiek to czyta). Będę wdzięczna za każdy komentarz i ewentualnie podpowiedź na temat tego, co chcielibyście przeczytać. Tymczasem dobranoc!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz