W ubiegły piątek TVP1 wyemitowała "Pokłosie". Jako że nie miałam wcześniej okazji do obejrzenia tego filmu, zdecydowałam się na seans. Co prawda nie przepadam za filmami o tematyce wojennej, gdyż uważam, że tego jest zbyt dużo, niemniej jednak usiadłam wraz z rodziną przed telewizorem. Nie żałuję.
Słysząc, że to film dotykający 'kwestii żydowskiej' spodziewałam się obrazu Polaków-bohaterów ratujących prześladowanych. Produkcja miło mnie zaskoczyła. Ukazuje ona dość często u Polaków spotykany antysemityzm, nie tylko w przypadku rozwiązania problemu obecności Żydów na wsi w przeszłości, lecz także wobec osób, które interesują się niewygodnymi aspektami historii. Bohaterowie, doszukując się prawdy, wchodzą w konflikt z resztą wsi, któremu zaradzić nie może nawet proboszcz.
Film, oprócz fabularnej historii Żydów, przedstawia również obraz polskiej wsi. Widzimy w nim robotników reagujących przemocą na poparcie innej partii, staruszka, który skupia się jedynie na swoim ogródku, unikając wychylania się poza utarte normy, słabo wykształconych rolników, grożących głównym bohaterom widłami. Uwydatnia się również niechęć wobec osób opuszczających wieś w celu zdobycia wykształcenia, zarobienia pieniędzy. Mieszkańcy żyją według ustalonego schematu i reagują agresją, gdy ktoś próbuje coś w nim zmieniać lub wracać do niewygodnych faktów.
O grze aktorskiej nie trzeba wiele mówić. Zarówno Ireneusz Czop, jak i Maciej Stuhr świetnie odegrali role braci Kalinów. W ich grze nie czuć ani odrobiny sztuczności. Na pochwałę zasługują również aktorzy, którzy wcielili się w role chłopów ze wsi. Dzięki temu, udało się stworzyć realistyczny obraz wsi, co jest dużym plusem. Nie można równiez pominąć fenomenalnych zdjęć, a także muzyki, która perfekcyjnie podtrzymywała napięcie budowane przez akcję. Z tego powodu uważam, że film zasługuje na miano thrillera.
Moją uwagę zwrócił także inny aspekt filmu. Prócz głównego przesłania, które wielu uznało za 'antypolskie', nasuwa się także pytanie: czy naprawdę powrót do przeszłości był konieczny? Bohaterowie wyciągając trupy z szafy, nie dość, że narazili się całej wsi, to jeszcze znaleźli jednego w swojej. Cała akcja odcisnęła tragiczne piętno na tej dwójce. Czy naprawdę było warto? Lecz skoro tak, po co został stworzony ten film? Na to Pasikowski odpowiada słowami Franciszka Kaliny: "Na świecie jest dużo kurewstwa. Nic z tym nie zrobimy, ale nie musimy przekładać do tego ręki".
Ten skłaniający do refleksji film polecam każdemu. Jest to jedna z lepszych polskich produkcji obecnych czasów i źle jej nie kojarzyć. O tym, że nasz naród nie jest święty należy mówić. Mówiąc o naszych zasługach, nie powinno się zapominać o zbrodniach. I właśnie o tym przypomina nam "Pokłosie".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz